niedziela, 28 września 2014

Książki 44

Zainspirowany popularną ostatnio zabawą w tworzenie list najulubieńszych książek, postanowiłem stworzyć podobną. Jednak gdy zacząłem sobie przypominać tytuły, zdałem sobie sprawę, że musi  być obszerniejsza. Przyjąłem więc, że lista będzie gromadziła książki z jednej strony "bardzo dobre, godne polecenia" a z drugiej "mające wpływ, skłaniające do zastanowienia". Dla autorów których wiele książek mi się podoba uznałem, że nie będę dawał więcej jak dwie z różnych względów reprezentatywne. No i tak przebierając i rozważając wybrałem 44 książki:


-  "Trudna decyzja panny Pym" Josephine Tey
- "Dawna nowela włoska" Antologia
- "Czarny pająk" Antologia
- "Kolor magii" Terry Pratchett
- "Noc i ciemność" Agatha Christie
- "Samotna wiosną" Agatha Christie
- "Wszystko czerwone" Joanna Chmielewska
- "Solaris" Stanisław Lem
- "Tako rzecze Lem" - Lem & Bereś
- "Alicja w Krainie Czarów" Lewis Caroll

- "Bóg urojony" Dawkins
- "Ciemności kryją ziemię" Andrzejewski
- "Matka Joanna od aniołów" Iwaszkiewicz
- "Wątpliwości księdza Browna" Chesterton
- "Dom na granicy światów" Wiliam Hope Hodgson
- "Dworzec Perdidio" China Mieville
- "Dziwna historia o upiorach, z latarnią w kształcie piwonii" Sanyutei Encho
- "Fantastyczne opowieści" Antologia
- "Flet z mandragory" Jerzy Łysiak
- "Alef" Borges

- "Kocia Kołyska" Vonnegutt
- "Wizyta starszej pani" Durrenmatt
- "Limes Inferior" Janusz Zajdel
- "Sto lat samotności" Marquez
- "Ciekawe  doświadczenia" Stefan Sękowski
- "Oberki do końca świata" Wit Szostak
- "Gargantua i Pantagruel" Rabelaise
- "Omon Ra i inne opowieści" Wiktor Pielewin
- "Opowieści niesamowite" Poe
- "Pałac Lodowy" Tariei Vesaas

- "Pielgrzymka Arsenijego Njegowana" Pekic
- "Przewodnik stada" Connie Willis"
- "Sklepy cynamonowe" Bruno Schulz
- "Tydzień z godziną zero" Alicja Niedźwiedzka
- "Gormenghast" Mervyn Peake
- "Wyrocznie i wróżby pogańskich Skandynawów" Słupecki
- "Wysokie okno" Chandler
- "Zoo City" Beukes Lauren
- "Żywe Kamienie" Wacław Berent
- "Tango" Mrożek.

- "Czarny ogród" Małgorzata Szejnert
- "Wiersze" Leśmian
- "Chemia i życie" Jerzy Stobiński
- "Paragraf 22" Heller

A uzasadnienie?

Antologie opowiadań znalazły się tu, ponieważ dostarczyły mojej wyobraźni wielu wątków fabularnych i pomogły odnaleźć powiązania między różnymi utworami. Były też tropami wiodącymi do ciekawych autorów.
"Trudna decyzja panny Pym" to kryminał nietypowy. Autorka w pewnym stopniu łamie zasady literackie, pozostawiając czytelnika z poczuciem że choć rozwiązanie jest jasne i logiczne, to jednak "ta historia nie powinna się tak kończyć". Ostatecznie tym co jest tu najważniejsze, to chwilowa władza jaką może posiadać człowiek sądzący, że odkrył prawdę i niezmienialne konsekwencje jej użycia. Długo się potem zastanawiałem na tą książką.
Inne wymienione tu kryminały stanowiły dla mnie także coś więcej jak tylko rozrywkę. W "Nocy i ciemności" Christie jest kilka punktów, każących zastanawiać się czy autorka nie próbowała pod niezbyt jak na nią oryginalną fabułą przemycić pewnych szerszych rozważań. "Wysokie okno" wybrałem jako przykład świetnie napisanych kryminałów Chandlera, "Wątpliwości księdza Browna" jako przykład świetnych nowel Chestertona, analogicznie "Wszystko czerwone" jako przykład Chmielewskiej w najlepszej formie.

Jest tu książek o szczególnym klimacie, nieco fantastycznym, nieco poetyckim, w który należy się wczuć. "Pałac lodowy" to ciekawa opowieść o pamięci i izolacji, ale najbardziej uwagę przyciąga fascynujący i niejednoznaczny Pałac, co raz pojawiający się w tle zdarzeń. "Gormenghast" to dziwna powieść, gdzieś pomiędzy nurtami. Niekiedy zalicza się ją do fantasy, ale w zasadzie wymyka się kanonom. Jej podstawowym zabiegiem konstrukcyjnym jest zwielokrotnienie i wyolbrzymienie, zaś gargantuiczna karykatura poprowadzona jest na tyle konsekwentnie, że tworzy własny niezależny świat, całkiem wszakże pozbawiony magii. "Dom na granicy światów" to niejasna opowieść o miejscu, w którym spotykają się różne rzeczywistości, przeprowadzona w stylu klasycznych opowieści niesamowitych. "Sklepy cynamonowe" to czysta fantazja, natomiast "Oberki do końca świata" to bardzo udany polski realizm magiczny.

"Dworzec Perdidio" i "Zoo city" to świetne dowody na to, że fantasy nie musi podążać za stereotypami i schematami poprzedników. "Matka Joanna od aniołów" to jedna z lepszych nowel Iwaszkiewicza. "Alicja w Krainie Czarów" to klasyczna bajka, w której coś ciekawego znajdzie też dorosły. Wraz z kontynuacją stanowi kwintesencję prozy absurdalnej.
"Solaris" dałem jako przykład Lema, choć za równie dobrą uważam "Wizję lokalną" i opowiadania "Dzienników gwiazdowych". Z kolei wywiad Beresia "Tako rzecze Lem" to przykład rozmowy na wysokim poziomie, obejmującej tematykę ścisłą i filozoficzną.
"Dziwna historia o upiorach..." to przykład klasycznej literatury japońskiej. Właściwie nie jest to książka napisana - stanowi opracowane stenogramy opowieści ułożonej w głowie i wygłaszanej ustnie przez jednego z ostatnich japońskich Opowiadaczy. Jako literatura mówiona została stworzona zgodnie z pewnymi kanonami i z uwzględnieniem obyczajów, tym samym stanowiąc okienko, pozwalające zajrzeć do japońskiej kultury.
Z podobnych przyczyn dodaję na listę książkę etnograficzną Słupeckiego o wróżbach w przedchrześcijańskiej Skandynawii, bo czytając ją uświadomiłem sobie jak płytki obraz tej kultury funkcjonuje w literaturze, nawet w fantasy.

"Flet z Mandragory" to zupełnie osobliwa powieść, łącząca obraz państwa totalitarnego z magią i makabrycznym humorem. W zasadzie można by ją nazwać pierwszą polską powieścią fantasy, i to od razu urban, choć gatunkowo jest raczej przemieszana. "Kocią Kołyskę" dałem jako przykład książek Vonnegutta. Powieścią o bardzo ciekawym zamyśle jest też "Sto lat samotności" która obrosła już pewną legendą "magicznej opowieści" co sprawia że wielu spodziewa się czegoś ciepłego i kojącego w rodzaju książek o życiu w Prowansji - a tymczasem w tej nie jest to tak łatwo. Dla mnie to książka o próbie stworzenia społeczności odcinającej się od błędów ludzkości, zaczynającej z czystym kontem a mimo to powtarzającej błędy ludzkości i to z przerażającą dokładnością w kolejnych pokoleniach.
"Paragraf 22" może być odebrana jako powieść antywojenna, ale kilka szczegółów pozwala uznać ją za obejmującą absurd "walki z życiem".
"Omon Ra" to zbiór opowiadań Pielewina, nietypowego pisarza, który będąc zanurzony w politycznych sprawach Rosji, inspirację czerpie z filozofii buddyjskiej, tworząc ciekawe metafory obrazujące odzieranie świata ze złudzeń.
"Tango" i "Wizyta starszej pani" to dwie intrygujące i wciąż aktualne sztuki teatralne. "Czarny ogród" to znakomity reportaż opisujący przemiany społeczności śląska, bardziej koncentrujący się na szczególe niż na metaforze jak to czynił Kapuściński.

"Przewodnik stada" to zabawna powieść o dziejach pewnego odkrycia. Właściwie nie jest to fantastyka, raczej "powieść o nauce" pokazująca przerysowany obraz naukowego instytutu pracującego zupełnie jak przedsiębiorstwo nastawione na stałe zwiększanie wydajności badawczej i profilującego badania pod kątem uzyskania jak najlepszego grantu. Obraz zaskakująco podobny do tego, co dzieje się w dzisiejszej polskiej nauce.

"Ciekawe doświadczenia" oraz "Chemia i życie" to dwie książki które sprawiły, że już w szkole podstawowej zainteresowałem się chemią.

ps. A szukającym większej ilości poleceń proponuję zajrzeć na listę 50 książek portalu Kulturą w płot, oraz listę 10 książek profesora Czachorowskiego.

poniedziałek, 22 września 2014

Śmiertelne wypadki z bronią myśliwską

Swego czasu January na Biokompoście opublikował świetny tekst "W obronie Myśliwych" przedstawiający tą grupkę ludzką tak, jakby byli rzadkim gatunkiem szkodnika, wyrządzającego szkody w przyrodzie.
Próbował przy tym porównać szkody wywołane przez łosie ze szkodami wywoływanymi przez myśliwych, a zwłaszcza przypadki śmiertelne ich działań, ale nie był w stanie znaleźć żadnych statystyk takich wypadków. W ramach przyczynku do dalszych analiz proponuję taką listę:

[aktualizacja]
2016
- Podczas polowania w Strzemiesznej koło Czerniewic zginął jeden z myśliwych, postrzelony przez innego [34]
- W okolicy Wągrowca znaleziono na drodze rannego rowerzystę. Gdy zmarł w szpitalu okazało się, że zginął od kuli używanej w broniach myśliwskich. Tego dnia w pobliskim lesie polował indywidualnie 21-letni myśliwy. Najprawdopodobniej gdy strzelił do sarny, celując w kierunku drogi, kula nie trafiła bądź przebiła sarnę i pokonawszy 300 metrów w lesie trafiła w głowę rowerzystę.[35]
- Podczas polowania w Starym Dworku w woj. lubuskim, myśliwy zastrzelił drugiego. Siedząc na ambonie wycelował w jego kierunku broń. Tłumaczył potem. że szukał go przez lunetkę celowniczą i przypadkiem strzelił.[36]

2015
- W gminie Łaszczów, woj. lubelskie, myśliwy śmiertelnie postrzelił drugiego.[37]
- W Kurznie koło Opola myśliwy śmiertelnie postrzelił się podczas polowania. [39]

2014:
- Myśliwy w Sobótce Starej w woj łódzkim wracając z polowania z odbezpieczoną bronią, potknął się i upadł. Broń wystrzeliła, zabijając przechodzącego 300 metrów dalej mężczyznę[1],[2]
- Z kolei myśliwy z Okonki prawdopodobnie przypadkowo śmiertelnie się postrzelił[3]
- Koło Mieściska w Wielkopolsce myśliwy zastrzelił drugiego. Pomylił go z dzikiem[38]
2013
- Myśliwy z Daninowa prawdopodobnie śmiertelnie postrzelił się ze sztucera. Samobójstwo?[4]
 2012
- myśliwy z Pielni zabił żonę, strzelając z wnętrza budynku gospodarczego do lisa[5]
- wójt gminy Urszulin prawdopodobnie postrzelił się w udo w ambonie i zmarł od wykrwawienia[6]
- W Wyrykach w woj. lubelskim myśliwy zastrzelił kolegę podczas polowania na dziki. Po ciemku pomylił go z dzikiem[7]
- identyczna historia zdarzyła się w Korczówce, koło Białej Podlaskiej. Myśliwy pomylił kolegę z dzikiem. Była noc, w dodatku mglista, a myśliwi nie ustalili gdzie który się znajduje[8]
- kolejny wypadek miał miejsce w Żeliznej w dzień. Na polu kukurydzy zginął właściciel pola naganiający dziki myśliwemu[9]
- właścicielka pola kukurydzy w Luszynie zastrzeliła mężczyznę biorąc go za niszczącego zbiory dzika. Jak się okazało kucał na skraju pola, sadząc w kukurydzy marihuanę, mając zapewne nadzieję że nikt jej tam nie zauważy[10]
2011
- Myśliwy w Niemczy zastrzelił żonę, myląc ją z dzikiem[11]
- Podczas polowania na bażanty w Cykarzewie, jeden myśliwy śmiertelnie postrzelił drugiego[12] Prawdopodobnie broń wystrzeliła gdy potknął się o kretowisko
- równie nieostrożni byli myśliwi z Adamowa, którzy poślizgnęli się na skarpie. Broń jednego wystrzeliła, zabijając drugiego[13]
- podczas polowania w Książęcym Lesie koło Leszna śmiertelnie postrzelono mężczyznę[14]
 2010
- Myśliwy z Sumina który zaczaił się na dziki przy polu kukurydzy zastrzelił nad ranem kobietę. Jak się okazało przyszła na pole podebrać czyjąś kukurydzę[15]
- myśliwy śmiertelnie postrzelił kolegę w Barankówku koło Dębna[16]
2009
- koło Leśniawy w gminie Puck rykoszet zabił jednego z myśliwych. W prasie tłumaczono że pocisk odbił się od dzika, ale wydaje się że raczej było to drzewo.[17]
- podczas polowania w Oleszycach myśliwy śmiertelnie postrzelił się bronią, która upadła mu na ziemię[18]
2008
- Myśliwy zastrzelił syna w Chachalni podczas nagonki[19]
2007
- W okolicach Korczowej myśliwy zastrzelił mężczyznę, myląc go z dzikiem[20]
2006
- 30-latek zginął podczas polowania pod Pobiedziskami. Inny myśliwy postrzelił go w udo[21]
- Myśliwy polujący na dziki zabił kolegę na polu kukurydzy w Datyniu [22]
2005
- 72-latek zastrzelony na polu kukurydzy koło Miechowa. Mężczyzna zrywał kolby z cudzego pola, pochrząkując. W zapadającym zmroku myśliwy wziął go za dzika[23]
- w Górze koło Wrocławia myśliwy zastrzelił mężczyznę koło pola kukurydzy[24]
2003
- pomocnik myśliwego zastrzelił go w Żabicach, myląc z dzikiem[25]
- dwaj żołnierze na polowaniu przypadkowo zastrzelili innego myśliwego koło Białej Pilskiej. Przestraszeniu ukryli ciało pod gałęziami i nie zgłosili wypadku.[26]
- w Rudzie Komorowskiej myśliwy zabił kolegę strzelając do kaczek[27]
2002
- Żołnierz zabił żołnierza podczas polowania w lesie. Słysząc szelest w krzakach strzelił nie patrząc[28]
2001
- Podczas przeładowywania broni myśliwy przypadkowo zastrzelił syna koło wsi Bity Kamień pod Białymstokiem[29]
- Podczas polowania w Szklarach myśliwy zastrzelił kolegę[30]
2000
- Holender polujący na kozła zastrzelił przewodnika górskiego w Dusznikach[31]
1999
- zaganiacz zastrzelony pod Sierakowem [32]
- myśliwy zastrzelił sąsiada w Łambinowicach. Pomylił siedzącego w trawie mężczyznę z dzikiem[33]

Ewidentnych samobójstw nie wliczałem. Nie liczyłem też zabójstw dokonanych bronią myśliwską ani postrzałów przez kłusowników ani wypadków z bronią w domu. Oczywiście możliwe że coś mi umknęło, zwłaszcza dla dawniejszych lat.

32 wypadki śmiertelne na 15 lat to średnio 2 rocznie. Dla porównania we Włoszech podczas polowań ginie rocznie 20-30 osób.
------
[1]https://www.ele24.net/wydarzenia/potknal-sie-i-zastrzelil-21-latka-mysliwy-z-policyjnym-dozorem
[2] http://wiadomosci.onet.pl/lodz/przez-przypadek-zastrzelil-21-latka-sa-zarzuty-dla-mysliwego/jx3x4
[3] http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/295854,Tragiczny-wypadek-na-polowaniu
[4]  http://www.radiomerkury.pl/informacje/pozostale/Smiertelny-wypadek-na-polowaniu.html

[5] http://slupca24.pl/?p=11209
[6] http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/20798/podkarpackie,mysliwy,zabil,swoja,zone,celowal,do,lisa/
[7] http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wojt-zginal-na-polowaniu,214006.html
[8] http://www.kurierlubelski.pl/artykul/957944,mysliwy-zastrzelony-na-polowaniu-w-wyrykach-jest-akt-oskarzenia,id,t.html?cookie=1
[9] http://nasygnale.pl/kat,1025341,title,Myslal-ze-celuje-do-dzika-zabil-kolege-z-polowania,wid,15087297,wiadomosc.html
[10] http://www.miedzyrzec.info/artykuly/smierc-na-polowaniu/
[11] http://www.tvp.info/7521542/informacje/polska/zastrzelila-30latka-myslac-ze-to-dzik/
[12] http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/449514,mysliwy-zastrzelil-zone-bo-myslal-ze-to-dzik,id,t.html
[13] http://www.fakt.pl/Zginal-mysliwy-na-polowaniu-na-bazanty,artykuly,138749,1.html
[14] http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/486336,leszno-mysliwy-postrzelony-na-polowaniu-zmarl-w-szpitalu,id,t.html
[15] http://www.radiopik.pl/2,7289,jest-wyrok-dla-mysliwego-ktory-przez-pomylke-zab
[16] http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100112/POWIAT06/154108881
[17] http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/188692,powiat-pucki-mlody-mysliwy-trafiony-rykoszetem-na-polowaniu,id,t.html
[18] http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110210/REGION00/624607972
[19] http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/52782,mysliwy-zastrzelil-syna-na-polowaniu,id,t.html?cookie=1
[20] http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080208/PRZEMYSL/902402763
[21]  http://cms.halpress.eu/news_view.php?tpl=124&nid=4453
[22]  http://poznan.naszemiasto.pl/archiwum/tragedia-na-polowaniu-zginal-zamiast-dzika,1175130,art,t,id,tm.html
[23] http://dziennik.lowiecki.pl/forum.php?f=11&t=164267&numer=386
[24]  http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,4483150,20051005WR-DLO,Smiertelny_strzal_po_zmroku,.html
[25] http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,2153866,20030726ZI-DLO,Pomylil_cel,.html
[26] http://archiwum.rp.pl/artykul/460297-Krotko.html (w pełnej wersji)
[27]  http://www.rmf24.pl/fakty/news-lubuskie-smierc-na-polowaniu,nId,108895
[28] http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20011109/WYDARZENIA/11108009
[29] http://www.rmf24.pl/fakty/news-tragiczny-wypadek-podczas-polowania,nId,107403
[30] http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,1557318,20011011OP-DLO,Mysliwy_zastrzelil_kolege,.html
[31] http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,941398,19991029RP-DGW,KRAJ_W_SKROCIE,.html
[32] http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,135292,19931004RP-DGW,Blad_lowcy,.html
[33] http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,941398,19991029RP-DGW,KRAJ_W_SKROCIE,.html

[34]  http://www.dzienniklodzki.pl/wiadomosci/tomaszow-mazowiecki/a/tragiczny-wypadek-na-polowaniu-mysliwy-zastrzelil-mysliwego,10781284/
[35]  http://plus.gloswielkopolski.pl/wiadomosci/a/strzelal-do-sarny-zastrzelil-rowerzyste,10909041
[36] http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/stary-dworek-mysliwy-zastrzelil-kolege-na-polowaniu/dj7bwlh
[37] http://kontakt24.tvn24.pl/mysliwy-smiertelnie-postrzelony-na-polowaniu,184972.html
[38] http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/poznan/mysliwy-zginal-postrzelony-przez-swojego-kolege-pod-wagrowcem/nfqnx37
[39] http://www.tvn24.pl/wroclaw,44/postrzelil-sie-w-trakcie-polowania-nie-udalo-sie-go-uratowac,598673.html

piątek, 12 września 2014

Wyczytane: Ebola, duchy i koniec świata

 Z czytanej właśnie książki:

Prorocy, głoszący koniec świata pojawiali się też, gdy wybuchały zarazy, tajemnicze, zabójcze, wybijające całe wioski i powiaty. Szczególnie bano się chorób które przywędrowały z Konga, uważanego za mroczną krainę makabry i czarów. Kongijską nazwano zarazę wywoływaną przez śmiertelnego wirusa ebola, który zabijał swoje ofiary wyjątkowo okrutnie i szybko, nie ostawiając niemal nadziei na ratunek.
Ludzie umierali w konwulsjach, straszni, nieprzytomni z bólu i gorączki, a życionośna krew wypływała z nich wszystkimi szczelinami ciała. Zwykle wirus przynosił śmierć tak błyskawicznie, że dotknięci chorobą nie byli w stanie nikogo zarazić. Kiedy jednak w roku dwutysięcznym, w którym według proroka Kibwetre miał nastąpić koniec świata, zaraza dotknęła kraj Aczolich, a także pięć powiatów na zachodzie kraju, przy granicy z Kongiem, wirus zabijał wolniej, bardziej podstępnie, sprawiając, ze ludzie zarażali się od siebie nawzajem.
Jako pierwsi padli jego ofiarą chłopi w niewielkiej wiosce Kikyo u podnóża gór Ruwenzori. Początkowo uznano, że zapadli na zwykłą w tych okolicach malarię. Dopiero gdy śmierć zaczęła zabierać ich krewnych i sąsiadów, którzy pomagali obmywać i grzebać zwłoki, wezwano lekarzy z Kampali. Ci stwierdzili, że najwyraźniej wirus ebola (wykryty po raz pierwszy w wymarłej wiosce nad brzegiem rzeki o tej właśnie nazwie) znów przekradł się zza kongijskiej granicy. Nabrali pewności gdy ustalili, że ci, którzy zmarli najwcześniej, upiekli i zjedli kozę zagryzioną przez jakieś dzikie zwierzę, najpewniej małpę.
Uczeni uważają, że zabójczy wirus od dawna żył w ostępach dżungli, zabijając głównie dzikie zwierzęta, głównie małpy. Zaatakował ludzi, gdy ci wdarli się do jego krainy, polując na zwierzynę i wyrąbując drzewa, by na ich miejscu zakładać domostwa i poletka. Przenosiły go nietoperze, których nie zabijał.

Naukowcy z niepokojem odkryli, że wirus, raz zaatakowawszy ludzi, stawał się coraz groźniejszy, coraz bardziej śmiercionośny. Zmieniał się, przystosowywał, doskonalił. Wciąż zadawał niechybną śmierć, ale nie unicestwiał już swoich ofiar tak szybko. Podobnie jak inny zabójczy wirus, wywołujący epidemię AIDS pozwalał, by zarażone nim osoby żyły dłużej i same przenosiły chorobę na innych.
W miasteczku Bundibugio wybuchła trwoga, gdy zaczęli tam zjeżdżać z okolicznych wiosek ludzie zarażeni wirusem ebola. Tubylcy odpędzali się od nich jak od trędowatych. Wystarczył wszak uścisk dłoni, by także zostać dotkniętym chorobą, na którą nie było lekarstwa. Właśnie ta niezwykła potęga i zjadliwość tajemniczego wirusa sprawiała, że wzbudzał on tak wielki lęk. Ludzie brali chorobę za karę Bożą, rzuconą na nich klątwę.
Przypomniałem sobie, że przecież Nora mieszkała przez jakiś czas w Bundibugio. Nie wspomniała jednak ani słowem, jak wyglądało życie miasteczka w czasie zarazy.
Aby zapobiec  rozprzestrzenianiu się choroby, wojsko wystawiło na drogach posterunki. Nikogo nie wpuszczało ani nie wypuszczało z miasteczka. Mieszkańcy, przekonani, że władze skazały ich na śmierć, przekradali się przez lasy, byle uciec z przeklętego miejsca. Uciekali nawet miejscowi lekarze i pielęgniarki, dla których opieka nad pacjentami oznaczała wyrok śmierci.
Prezydent Museveni wystąpił w telewizji z orędziem, w którym radził rodakom, by przynajmniej na jakiś czas nie witali się uściskiem dłoni. Podczas nabożeństw katoliccy księża przestali własnoręcznie podawać wiernym kumunikanty.
Przysłani z Kampali lekarze, odziani w ochronne skafandry, nakazali ludziom, by swoim zmarłym nie wyprawiali zwykłych pochówków, lecz by zaraz po śmierci pakowali ich do specjalnych worków i tak grzebali w ziemi. Muzułmańscy duchowni zwolnili wiernych z obowiązku obmywania zwłok. "To prawda, że Koran mówi nam, byśmy obmywali ciała zmarłych przed ich pogrzebaniem, ale święta Księga jeszcze surowiej zabrania nam odbierać życie sobie samym - ogłosił w Kampali świątobliwy hodżi Nsereko Mutumba. - A obmywanie ciał osób zmarłych z powodu wirusa ebola jest właśnie jak odbieranie sobie samemu życia".

Nieszczęśni mieszkańcy Bundibugio sami już nie wiedzieli, co robić. Nie obmywając ciał swoich zmarłych i nie dopełniając żałobnych rytuałów, może i chronili się przed zabójczym wirusem, ale narażali się na gniew duchów, które - nieodprawione w zaświaty - pozostawały w świecie żywych i mściły się na nich za wyrządzoną krzywdę. Za dowód wzięto w kraju Aczolich epidemię dżumy, która wybuchła tam niemal jednocześnie z atakiem wirusa ebola. Na przenoszoną przez pchły dżumę zapadały głównie kobiety. Mężczyźni, zgodnie z wioskowym zwyczajem zająwszy dla siebie łóżka, zmusili je do spania na glinianej podłodze.
- Kiedy na życie ludzi składa się tylko cierpienie, troska i nieustanny trud, łatwo jest im wmówić, że prawdziwy spokój i sprawiedliwość czekają ich dopiero po końcu świata, którego powinni wyczekiwać z radością - powiedział ksiądz Patrick ze szkoły imienia biskupa Kihangire w Kampali

Wojciech Jagielski "Nocni wędrowcy" s.228-231

Epidemia w Ugandzie w 2000 roku skończyła się na 420 zarażonych i 224 ofiarach, w tym samym roku inna epidemia wybuchła w Kongu zarażając 300 osób i pochłaniając 253 ofiary. Epidemie te uważano za najgorsze aż do teraz.
Strach przed apokalipsą był przyczyną powstania w Ugandzie kościoła Ruchu na rzecz przywrócenia Dziesięciu Przykazań Bożych, którego podstawowym celem było przetrwać zagładę przepowiedzianą na 1 stycznia 2000 i wejść do Nieba. Gdy zagłada nie nastąpiła, przywódcy ogłosili drugi termin 17 marca, zapraszając do głównej świątyni wszystkich niezadowolonych. Podczas nabożeństwa kościół spłonął z ponad 500 wiernymi. Władze początkowo sądziły, że było to zbiorowe samobójstwo, takie jak w Jonestown, jednak gdy okazało się że drzwi i okna zabito od zewnątrz gwoździami a na innych posesjach Ruchu znaleziono ponad dwieście zabitych na różne sposobów osób, stało się jasne że było to cyniczne masowe morderstwo.

Historia lubi się powtarzać - w lipcu niezależnie od już trwającej epidemii w Gabonie i Sierra Leone, w Kongu wybuchła druga epidemia Eboli, nie związana z tamtą. A zaczęło się od kobiety oprawiającej zabitą przez męża małpę, która zachorowała i była leczona w domu przez krewnych myślących że to malaria. Na razie skończyło się na 60 zarażonych i 35 ofiarach.
Straszna choroba.

Mam nadzieję że nie powstanie teraz nowa sekta Ebolowej Apokalipsy.

sobota, 6 września 2014

Bardarbunga i jej diabły

Eksplozja islandzkiego wulkanu Bardarbunga ze zrozumiałych względów budzi moje zainteresowanie - wulkany to ciekawy temat a ja lubię ciekawe tematy. Nieoczekiwanie jednak stwierdziłem, że ten przypadek może łączyć się z innym katastroficznym tematem, jaki opisuję na tym blogu - z trąbami powietrznymi.

Oglądając dziś przed południem wulkan na kamerze internetowej zauważyłem, że z terenu pokrytego gorącym popiołem niedaleko szczeliny erupcyjnej podrywają się wirujące kolumny pyłu, cienkie i gnące się pod wpływem wiatru, na tyle jednak wysokie aby sięgnąć podstawy chmur, tak że musiały osiągać wysokość kilkuset metrów:



 
Podgląd wulkanu na żywo możecie zobaczyć tutaj: http://www.livefromiceland.is/webcams/bardarbunga-2/

Te pyłowe trąby, czyli dust devils (a może raczej w tym przypadku ash devils) utrzymywały się do dwóch minut, w każdym razie tyle utrzymywały się w polu widzenia kamery. Pojawiały się co chwila, czasem nawet po pięć czy sześć w różnym stopniu rozwinięcia, tworząc piękny (i ciekawy) widok.

Teraz pogoda w tamtej okolicy się zmieniła - przeszły chmury, wiatr stał się silniejszy a słońce przesunęło się, prześwietlając dym. Trudno to teraz ocenić, ale wulkan dymi chyba mocniej:
Popioły ostygły i trąby pyłowe już się nie pojawiają.

Tego typu zjawiska są stosunkowo często obserwowane w pobliżu wulkanów, w związku z potężnym kontrastem temperatur. Nawet niewielki skręt unoszącej się warstwy gorącego powietrza może formować wir zasysający pył i dzięki temu dobrze widoczny. Podobne widzi się na popieliskach po potężnych pożarach. Jeszcze gwałtowniejsza forma, czyli trąba ogniowa nie jest tu możliwa, ze względu na brak otwartego ognia - rozgrzana do czerwoności skała jest zbyt ciężka aby "wkręcić" się w taki wir. Efektowny przypadek z wulkanu Santiaguito:


Potężne wiry pyłowe obserwowano po spływie piroklastycznym wulkanu Sinabug:

Inny ciekawy przypadek to trąby parowo-wodne, obserwowane w miejscach gdzie lawa hawajskich wulkanów wpada do morza. Znad rozgrzanej wody unoszą się wtedy wiry znacznych rozmiarów:




Mniejsze i szybsze wiry, przypominające węże utworzone z samej pary wodnej, to steam devils (lub steam snakes).